Posts Tagged ‘piłka nożna’

Świat Football

0 Comments

Potraficie wymienić przykłady rzeczy lub zjawisk, o których wszyscy wiedzą, ale o których nikt nie chce rozmawiać bądź też, których nie chce potwierdzić? W prywatnych rozmowach ogromna większość polskich graczy grających w TBL przyznaje się do korzystania z pomocy nie tyle magistrów psychologii co… bioenergoterapeutów, nazywanych kolokwialnie “szamanami”. Przyznaje się, choć publicznego stosunku nie wyciągniesz od nich pod żadnym względem. Dlaczego zatem uprawiają te gierki? A no dlatego, że w naszym kraju wciąż panuje stereotyp, że osoby posiadający tajemnicze moce byli pospolitymi szarlatanami chcącymi swych klientów najzwyklej w świecie oszukać.

Inaczej sprawy się mają w krajach afrykańskich. Tych, którzy zjawią się na zbliżających się mistrzostwach świata w RPA niech nie zdumieje na stadionach widok faktycznych magów.  Takich z krwi i kości, co to nie tylko żyrafie zęby będą mieli powieszone na szyi, ale także pomalowane buzie, a nawet całe ciała. Futbol w krajach afrykańskich bez czarodziejów będących na koronie areny, albo odprawiających modły czy też ciskających klątwy na drużynę przeciwnika to widok niespotykany. Reprezentacje krajów afrykańskich zatrudniają prawdziwych czarodziejów, aby ci pomogli zespołowi wygrać. Biorą za to zapłatę, a swą robotę wykonują z należytą starannością oraz powagą. A zawodnicy nie tylko się ich słuchają, ale przede wszystkim dzięki nim czują się mocniejsi, zdolni do pokonania teoretycznie silniejszego oponenta. Prostotę wierzeń ludzi gorzej rozwiniętych krajów, od tych chociażby z Europy, świetnie przekłada w swoich książkach podróżnik Wojciech Cejrowski.

Jeśli wybierasz się zatem na mistrzostwa świata dostrzeż na koronie stadionu lidera, tego kto wali w bęben lub zapoczątkowuje piosenki. Nie będą to liderzy naszych grup chuligańskich, którzy przyśpiewkę sklecają z kilku wyrazów, w tym trzech obraźliwych, a szamani, którzy w tej chwili rzucają na murawę czar – dobry lub zły. I afrykańscy zawodnicy naprawdę im ufają. Jeśli twoja ulubiona drużyna straci brankę w ostatniej akcji starcia, będziesz już wiedział co się stało.

Tags: , ,

Hobby Materazzi

0 Comments

Jeden z dzienników ogólnopolskich w swoich poniedziałkowych sportowych wydaniach drukuje teksty odnoszące się do najbliższych mistrzostw Świata w RPA. Nie tylko przeróżnie prezentuje nam drużyny, które zagoszczą się na mundialu ruszającym już 11 czerwca, ale przede wszystkim podpowiada nam – polskim fanom, którzy swoich uwielbianych biało-czerwonych mieć na turnieju nie będą – kogo dopingować.

I tak dziennikarze wspominają najefektowniejsze akcje z historii mundialu konkretnej kadry, momenty, które ciągle są w naszych głowach, świeże, jakby miały miejsce nie kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu a co najwyżej kilka miesięcy. Niesamowite bramki, wielkich piłkarskich herosów, drużyny, które na zawsze odmieniły futbol.

Sam nie wiem komu będę życzył szczęścia. Ubóstwiam wybitnego Messiego, który fenomenalnie gra w swoim klubie, lecz drużyny narodowej jak na razie do sukcesu nie poprowadził – więc może Argentyna? A może któraś z drużyn afrykańskich zawsze stawiających na radosną, ofensywną piłkę? W końcu kto jak kto, ale Afrykańczycy mają najlepsze “cieszynki”. Wiem na pewno komu zdecydowana większość Polaków życzyć będzie samych niepowodzeń…
Przyjęło się (zwłaszcza u nas – w Polsce), że futbol to taki sport, w którym 11 mężczyzn biega po trawie, a na końcu i tak najlepsi okazują się Niemcy. Naszych zachodnich sąsiadów oczywiście na mundialu nie zabraknie, ale nie sądzę, aby mogli oczekiwać na doping “naszych”. Podobnie jak Włosi, którzy będą bronić sukcesu sprzed czterech lat. “Makaroniarze” jak ładnie dość często ich nazywamy nierozłącznie kojarzą się z brudną piłką, przeinieniami, prowokacjami (vide Marco Materazzi) czy po prostu sprzedawaniem meczów jeszcze bardziej zaawansowanym niż polskie. Wśród naszych ulubieńców zabraknie też pewnie reprezentacji azjatyckich – obu Korei czy Japonii, egzotycznych Hondurasu czy Meksyku. Na wsparcie Polaków niech nie liczą Słoweńcy, kosztem których Polski na mistrzostwach świata w RPA zabraknie.

Tags: , ,

Kraj Euro 2012

0 Comments

Na poziom polskiej ekstraklasy ciągle się uskarża. Z błotem z regularnością szwajcarskiego zegarka mieszają ją polscy dziennikarze średnio kilka razy dziennie. Psioczą, że obiecujących piłkarzy to u nas ci niedostatek, że hity kolejki, jak ten Wisła-Legia coraz częściej zamieniają się po prostu w…kity. Że błyskotliwe akcje jak już piłkarzom pracujacym w naszym kraju się udają, to przez przypadek, a widzowie przez łzy śmieją się z pięknych bramek jaką np. w przedostatniej kolejce fundnął własnemu golkiperowi nowy ulubiony piłkarz poznańskich fanów Mariusz Jop. Czy polska ekstraklasa naprawdę jest tak beznadziejna, jak ja przedstawiają?

By to oszacować choć w minimalnym stopniu zdecydowałem się zliczyć ilu piłkarzy, którzy mieli w tym roku możliwość prezentowania barw polskiej drużyny wybiegnie (a raczej będzie w składach swoich kadr) na najbliższych mistrzostwach świata w RPA. MŚ to turniej odbywający się raz na cztery lata, stąd przy kompletowaniu przez coachów poszczególnych drużyn piłkarzy nie kalkuluje się – wybiera tylko tych którzy są gwiazdami.

Okazuje się bowiem, że cała polska mizerota, o której czytamy praktycznie każdego dnia znajduje swoje odzwierciedlenie w moim przeliczniku. Na mundial z polskiej ekstraklasy pojedzie tylko… dwóch piłkarzy. Są to bramkarz Legii Warszawa Jan Mucha ze Słowacji, oraz Słoweniec Andraz Kirm z Wisły Kraków. Na załapanie się do zespołu Hondurasu mógł liczyć także Carlo Costly, który rozpoczął tegoroczne rozgrywki w GKS-ie Bełchatów skąd przeszedł do rumuńskiej ekstraklasy, lecz nabawił się ostatnio kontuzji i jego występ na mundialu stoi pod znakiem zapytania.

Rezultat ten zatem naszą ekstraklasę kompromituje. Nawet gdyby polskiej drużyny nie zabrakło na mundialu to liczba reprezentantów z ekstraklasy byłaby niezbyt okazała – wszak większość najlepszych Polaków wciąż gra w ligach zagranicznych. No chyba, że nowy selekcjoner zrobiłby istną rewolucję i kosztem Ireneusza Jelenia postawił na Tomasza Frankowskiego…  Na nasze nieszczęście będzie miał na nią jeszcze dwa lata – aż do Euro 2012.

Tags: , ,