Hobby → Materazzi
Jeden z dzienników ogólnopolskich w swoich poniedziałkowych sportowych wydaniach drukuje teksty odnoszące się do najbliższych mistrzostw Świata w RPA. Nie tylko przeróżnie prezentuje nam drużyny, które zagoszczą się na mundialu ruszającym już 11 czerwca, ale przede wszystkim podpowiada nam – polskim fanom, którzy swoich uwielbianych biało-czerwonych mieć na turnieju nie będą – kogo dopingować.
I tak dziennikarze wspominają najefektowniejsze akcje z historii mundialu konkretnej kadry, momenty, które ciągle są w naszych głowach, świeże, jakby miały miejsce nie kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu a co najwyżej kilka miesięcy. Niesamowite bramki, wielkich piłkarskich herosów, drużyny, które na zawsze odmieniły futbol.
Sam nie wiem komu będę życzył szczęścia. Ubóstwiam wybitnego Messiego, który fenomenalnie gra w swoim klubie, lecz drużyny narodowej jak na razie do sukcesu nie poprowadził – więc może Argentyna? A może któraś z drużyn afrykańskich zawsze stawiających na radosną, ofensywną piłkę? W końcu kto jak kto, ale Afrykańczycy mają najlepsze “cieszynki”. Wiem na pewno komu zdecydowana większość Polaków życzyć będzie samych niepowodzeń…
Przyjęło się (zwłaszcza u nas – w Polsce), że futbol to taki sport, w którym 11 mężczyzn biega po trawie, a na końcu i tak najlepsi okazują się Niemcy. Naszych zachodnich sąsiadów oczywiście na mundialu nie zabraknie, ale nie sądzę, aby mogli oczekiwać na doping “naszych”. Podobnie jak Włosi, którzy będą bronić sukcesu sprzed czterech lat. “Makaroniarze” jak ładnie dość często ich nazywamy nierozłącznie kojarzą się z brudną piłką, przeinieniami, prowokacjami (vide Marco Materazzi) czy po prostu sprzedawaniem meczów jeszcze bardziej zaawansowanym niż polskie. Wśród naszych ulubieńców zabraknie też pewnie reprezentacji azjatyckich – obu Korei czy Japonii, egzotycznych Hondurasu czy Meksyku. Na wsparcie Polaków niech nie liczą Słoweńcy, kosztem których Polski na mistrzostwach świata w RPA zabraknie.
Tags: liga mistrzów, liga włoska, piłka nożna